Z biegiem szyn
Archiwum   Echo prasowe   Publikacje   Linki   Kontakt

Gazeta Wyborcza-Płock - 20 kwietnia 2006 roku

Karol Trammer
Kolejowa ziemia niczyja

Pociągi regionalne miały jeździć z Płocka do Kutna tylko do końca marca. Dopiero po telefonach marszałka województwa do szefów PKP termin likwidacji połączeń został przesunięty na 30 czerwca. Nie ma jednak co ukrywać, że kolej w Płocku wegetuje. Jak to zmienić?

Mimo wszystko wypada się cieszyć, że to, iż kolejowa oferta przewozowa pozostawia, delikatnie mówiąc, wiele do życzenia, wreszcie zauważono w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego. Urzędnicy zadeklarowali się, że zorganizują robocze spotkania, których wynikiem ma być zapewnienie lepszej jakości połączeń. No właśnie, ale jak osiągnąć tę lepszą jakość?

Albo skoro świt, albo po południu
Obecnie z Płocka w kierunku Kutna odjeżdża tylko pięć pociągów: o 4.29, 5.53, 14.26 (do Łodzi Kaliskiej), 15.46 i 19.10 (pospieszny do Poznania). Jak na miasto ze 130 tys. mieszkańców to stanowczo za mało! Aby stać się istotnym dla płocczan środkiem transportu, kolej musi zapewnić regularne kursy.
Chodzi o to, aby pociągi kursowały od wczesnego ranka aż do wieczora bez kilkugodzinnych przerw jak chociażby ta ponad ośmiogodzinna między 5.53 a 14.26. Obecnie bowiem ten, kto nie zdąży wyruszyć z Płocka przed 6., musi czekać na następne połączenie aż do popołudnia. Taka sytuacja poważnie nadwyręża zaufanie pasażerów do kolei, którzy siłą rzeczy zmuszani są do korzystania z oferty przewoźników autobusowych.
Kolej wróci do łask mieszkańców i odwiedzających Płock, jeśli zaoferuje pociągi do Kutna w dwugodzinnej częstotliwości. Ta propozycja oczywiście uwzględnia polskie uwarunkowania. Bowiem w Czechach czy w Niemczech stutysięcznym miastom kolej oferuje połączenia nawet co pół godziny; oczywiście, nie ma tam mowy o kilkugodzinnych przerwach w kursowaniu pociągów w środku dnia!
Przy zwiększaniu liczby połączeń konieczne jest zwrócenie uwagi nie tylko na potrzeby pasażerów codziennie dojeżdżających do pracy lub szkoły w Płocku oraz Gostyninie i Kutnie, ale niezbędne jest również uwzględnienie potrzeb podróżnych okazjonalnych, a więc korzystających z kolei raz na jakiś czas, przy dojazdach do przychodni, urzędów czy na zakupy. Doświadczenia z województwa opolskiego pokazują, że nowo uruchamiane połączenia przedpołudniowe zyskały uznanie pasażerów do tego stopnia, że w pociągach kursujących około godz. 10.00, 11.00 często trudno znaleźć miejsce siedzące...
Trzecia sprawa, którą należy uwzględnić przy poprawie rozkładu jazdy, to zapewnienie dojazdu do węzła kolejowego w Kutnie, gdzie konieczne jest stworzenie możliwości pewnych przesiadek do pociągów dalekobieżnych.

Kutno - okno na świat
W Kutnie można się przesiąść do pociągów jadących do Warszawy, Łodzi, Katowic, Bydgoszczy, Trójmiasta, Lublina, Poznania, a nawet Berlina czy Frankfurtu nad Menem. Otwiera to przed płocką koleją duże możliwości. Niestety, w tej chwili spółka PKP Przewozy Regionalne nie potrafi tych możliwości wykorzystać.
Przykładem tego niech będzie chociażby to, że o 14.26 z Płocka wyrusza pociąg, który do Kutna dociera na godz. 15.45. Dwie minuty przed przyjazdem pociągu z Płocka z Kutna odjeżdża pociąg pospieszny "Chełmianin" do Chełma przez Warszawę i Lublin. Następny pociąg pospieszny w kierunku Warszawy odjeżdża z Kutna dopiero o godz. 19.26 (gwoli ścisłości: pomiędzy nimi jest pociąg o 17.28, który kursuje jedynie w piątki i niedziele). O ekspresach i pociągach Intercity nie ma co wspominać ze względu na wysoką cenę i brak integracji taryfowej z pociągami regionalnymi - notabene te problemy też muszą wreszcie zostać rozwiązane.
Dopuszczenie do takich właśnie sytuacji, w których pociąg dalekobieżny "ucieka" z Kutna dwie minuty przed przyjazdem pociągu z Płocka, powoduje, że linia Kutno-Płock stała się lokalną kolejką turlającą się przez pola i lasy, a nie istotnym elementem ogólnokrajowego systemu kolejowego.
Oprócz wygodnych połączeń z przesiadką w Kutnie istotnym udogodnieniem byłoby rozwinięcie oferty bezpośrednich połączeń z Płocka. Obecnie płocczanie mają do dyspozycji tylko jeden pociąg osobowy do Łodzi Kaliskiej i jeden pospieszny do Poznania Głównego. Warto stworzyć dodatkowe połączenia regionalne spajające pogranicze Mazowsza, ziemi łódzkiej, Kujaw i Wielkopolski, a więc bezpośrednie połączenia z Płocka do Skierniewic, Łowicza czy Konina.
Równolegle powinna zostać rozszerzona oferta połączeń pospiesznych do innych regionów Polski. Obok kursującego już pociągu do Poznania wskazane byłoby - głównie ze względu na geograficzny układ sieci kolejowej - uruchomienie pociągów pospiesznych łączących północno-zachodnie Mazowsze przez Łódź z Krakowem, Katowicami czy Wrocławiem.

Ziemia niczyja?
Poruszając temat kolei w Płocku, nie sposób pominąć problemu nieczynnej obecnie linii Płock-Sierpc.
Co jakiś czas w mediach między wierszami pojawia się informacja o planowanym przywróceniu ruchu pociągów pasażerskich na tym odcinku. Według tych doniesień reaktywację ruchu miałyby przeprowadzić Koleje Mazowieckie, spółka kolejowa utworzona wspólnie przez Samorząd Województwa Mazowieckiego i PKP Przewozy Regionalne. Koleje Mazowieckie paradoksalnie wciąż nie dotarły do Płocka, trzeciego pod względem liczby mieszkańców miasta na Mazowszu.
Tak więc przywrócenie ruchu między Płockiem a Sierpcem byłoby okazją do naprawy tego "niedopatrzenia".
Ale nie tylko. Dość sensownym scenariuszem oprócz reaktywacji linii Płock-Sierpc byłoby całkowite przejęcie przez Koleje Mazowieckie obsługi ruchu regionalnego na trasie Płock-Kutno. Wahadłowo, a więc często kursujące autobusy szynowe na trasie Sierpc-Płock-Kutno mogłyby zintegrować między sobą Płock, Sierpc, Gostynin i Kutno oraz ułatwić dostęp do węzła kolejowego w Kutnie.
Trzeba mieć jednak świadomość, że po wkroczeniu Kolei Mazowieckich pewnym problemem mogłoby być utrzymanie lub stworzenie bezpośrednich połączeń regionalnych w dalszych relacjach, takich jak z Płocka do Łodzi. Mimo to, dzięki przejęciu ruchu regionalnego przez mazowiecką spółkę, okolice Płocka przestałyby być "ziemią niczyją" - obszarem województwa mazowieckiego obsługiwanym przez łódzki zakład spółki PKP Przewozy Regionalne, co jak można było się ostatnio przekonać, prowadzi do słabej jakości oferty, nieporozumień, sporów o dofinansowanie, a przede wszystkim do realnego zagrożenia likwidacją pociągów.