Z biegiem szyn
Archiwum   Echo prasowe   Publikacje   Linki   Kontakt

Wolna Droga - nr 6/2005

Karol Trammer
Bardziej pasażer niż menadżer

Zanim Andrzej Żurkowski przed czterema laty został prezesem nowopowstającej spółki "PKP Intercity", pełnił funkcję rzecznika prasowego ówczesnej Dyrekcji Przewozów Pasażerskich. Historia lubi się powtarzać. Następca Żurkowskiego - Jacek Prześluga - na stanowisko prezesa "PKP Intercity" też przesiadł się z fotela rzecznika prasowego. Był rzecznikiem zarządu PKP SA. Jednak między dwoma prezesami jest zasadnicza różnica. Andrzej Żurkowski jest absolwentem transportu na Politechnice Warszawskiej i koleją (szczególnie przewozami pasażerskimi) zajmuje się praktycznie całe życie, natomiast Jacek Prześluga zanim przyszedł na kolej, zajmował się bardzo różnymi rzeczami - był redaktorem prasy regionalnej (np. pilskiego "Tygodnika Nowego"). Później wydawał pozycje dla młodzieży: "Kalendarz" i "Ęcyklopedię Szkolnego Małolata" [pisownia oryginalna], inwestował w bawełnę w Kazachstanie, był rzecznikiem prasowym koncernu Prokom Ryszarda Krauzego.

Człowiek z zewnątrz
Jacek Prześluga przyszedł na kolej jesienią 2004 roku - został dyrektorem biura informacji i promocji w centrali PKP SA. Jedną z pierwszych jego decyzji było przemianowanie nazwy tego biura na: biuro marketingu i komunikacji społecznej. Na początku wyglądało na to, że fachowiec od public relations chce stworzyć w Grupie PKP coś nowego - porządną politykę marketingową. Ale szybko okazało się, że rzecznik Prześluga jest - delikatnie mówiąc - kontrowersyjny.
Za czasów rzecznika Prześlugi nikt w biurze marketingu i komunikacji społecznej nie potrafił odpowiedzieć na proste pytanie - ile pociągów pasażerskich uruchamiają spółki Grupy PKP? A wystarczyło zadzwonić do rzeczników poszczególnych spółek.
Niestety, Jacek Prześluga szybko skłócił się z rzecznikami prasowymi spółek Grupy PKP, gdy Krzysztof Łańcucki, rzecznik "Polskich Linii Kolejowych", cierpliwie starał się wytłumaczyć opinii publicznej, dlaczego "peelka" zażądała odszkodowania za spowodowanie opóźnień od człowieka, który znalazł się pod pociągiem. Sprawa rzeczywiście była niefortunna, bo okazało się, że tę osobę najpierw pobito, a potem wrzucono pod pociąg. W tej sprawie "PKP Polskie Linie Kolejowe" zachowały się niezgodnie z zasadami dobrego smaku ani normami współżycia społecznego, ale jednak zgodnie z wykładnią prawa. W tym czasie Prześluga rozesłał do mediów komunikat, w którym przepraszał za zachowanie rzecznika Łańcuckiego. Żurnaliści nie za bardzo wiedzieli, co się dzieje w Grupie PKP - jeden rzecznik coś wyjaśnia, a drugi otwarcie go krytykuje, równocześnie za niego przepraszając.
Gdy Prześluga powoli tracił zaufanie rzeczników prasowych, inne zdarzenie skłóciło go ze zwykłymi kolejarzami. Pod koniec zeszłego roku na łamach "Wolnej Drogi" zastanawiano się, dlaczego nikt z kierownictwa Grupy PKP nie przybył na obchody z okazji rocznicy kolejarskich głodówek z 1980 roku. Prześluga nadesłał wtedy do redakcji polemikę napisaną dość "konkretnym" językiem. W tekście rzecznika można było przeczytać o facetach z Wrocławia (Prześludze chodziło o Władysława Frasyniuka i Józefa Piniora), a także o tym, że lista obecności we Wrocławiu nie rzuca na kolana i, że redaktor naczelny "Wolnej Drogi" po prostu wykorzystał okazję żeby przywalić dyrektorom. Kolejarze byli zdegustowani tymi wypowiedziami i nawet domagali się, aby zarząd PKP SA coś zrobił z rzecznikiem Prześlugą.

Kolejarze dostali w twarz
I zarząd coś... zrobił. Na początku lutego 2005 roku Jacek Prześluga został prezesem spółki "PKP Intercity". Kolejarze dostali w twarz. Tą nominacją prezes Wach jasno dał do zrozumienia, że wśród tysięcy kolejarzy nie ma nikogo, kto poradziłby sobie z kierowaniem "PKP Intercity" - mówił tuż po nominacji jeden z pracowników centrali "Polskich Linii Kolejowych", który z koleją związany jest od lat. Jednak Prześluga poprzez atak bronił się, że jest bardziej pasażerem niż menadżerem i wie, czego oczekują klienci. Rzeczywiście, koleją trochę jeździ - pracuje w Warszawie, a mieszka w Poznaniu.
Nie tylko kolejarze byli zaskoczeni decyzją prezesa PKP o mianowaniu Jacka Prześlugę na szefa "PKP Intercity". Wielkopolskie Towarzystwo Sympatyków Kolei skierowało oficjalne pismo do zarządu PKP SA oraz Ministerstwa Infrastruktury, w którym prosi o wytłumaczenie tej decyzji kadrowej. Oto fragment tego pisma: (...) W sytuacji, w której Prezes PKP IC nie musi posiadać żadnej wiedzy z zakresu kolejnictwa, przewozów i transportu, ponieważ w kwestiach merytorycznych wspomagany jest przez doradców, powstaje pytanie: dlaczego propozycję objęcia przedmiotowego stanowiska skierowano do Pana Jacka Prześlugi (osoby nieznanej i niezbyt popularnej w kręgach politycznych), a nie skierowano jej do powszechnie znanej, lubianej i cieszącej się dużym autorytetem społecznym Pani Dody Elektrody [ekscentrycznej piosenkarki - przyp. KT]? (...) Pismo może zaskakiwać, ale WTSK w sposób humorystyczny zwraca uwagę na poważny problem mianowania na stanowisko prezesa "PKP Intercity" człowieka, który w ogóle nie ma doświadczenia związanego z przewozami i eksploatacją kolei. Jednak Prześluga i na to znajdzie odpowiedź - przypomina, że jest fachowcem od marketingu.

Zmora, czyli i tak będą podwyżki
Na początku prezesowania Jacek Prześluga zapowiedział, że zaokrągli się ceny biletów i skończy się wyskubywanie drobniaków pod kasami. Mit szybko prysnął. Ceny owszem zaokrąglono, ale na najpopularniejszych relacjach - w górę. I tak na przykład cena biletu z Warszawy do Katowic, Krakowa lub Poznania wzrosła z 63,50 zł do 67,00 zł. Co ciekawe, na początku swojego urzędowania w "PKP Intercity" Prześluga stwierdził - zmorą biznesowego myślenia na kolei są ciągłe podwyżki biletów. Kolejne udogodnienia, o których nowy szef "PKP Intercity" tyle mówił na dzień dobry, wchodzą w życie w niezwykle żółwim tempie. Miały powstać kompleksowe centra obsługi klientów, w pociągach miał pojawić się Internet, a z ważnych miejscowości bez dostępu do kolei miały wyruszyć autobusy "PKP Intercity" dowożące pasażerów do pociągów. Na razie zapowiedzi się nie sprawdzają. A czas ucieka...
Jacek Prześluga został bowiem zatrudniony na stanowisku szefa "PKP Intercity" na podstawie 6-miesięcznego kontraktu menedżerskiego. Kontrakt kończy się w lipcu. I ciekawe, czy wtedy niezależny fachowiec od marketingu zdecyduje się pozostać na kolei, czy może rozejrzy się za jakąś nową branżą?

 

Poprawki by FAQ 2007 faq64@o2.pl